• Napisane przez  Adam Berger
  • Wydrukuj
  • Email

Kaseciaki Wyróżniony

Kto z nas nie pamięta słynnych kaseciaków z lat 80-tych . Występowały w różnych wzorach i markach, niektóre z nich nazywano jamnikami ponieważ miały dwie kieszenie na kasety co ułatwiało przegrywanie nagrań z jednej kasety na drugą. Było to bardzo wygodne rozwiązanie dla użytkowników tych magnetofonów,  ponieważ mogli się wymieniać nagraniami na miejscu.  

 

View the embedded image gallery online at:
http://pipol.pl/item/59-kaseciaki.html#sigFreeIdfa9e623a23

kaseta depeche

Ciekawostką jest produkowanie przez firmę NOKIA magnetofony typu stereo, zdjęcie powyżej przedstawia właśnie taki sprzęt.

   Kasety też całkiem nieźle wyglądały,  niektóre miały profesjonalne nadruki na ściankach, które dodawały uroku compact cassette. Ciekawe też było dodanie zabezpieczenia przed niechcianym nagraniem, wyglądało to tak, że wyłamywało się ząbek na gurze kasety i już nie można było nagrywać. Zabezpieczenie szło  bardzo łatwo obejść wciskając w to miejsce byle jaki papierek, który szczelnie wypełniał to miejsce i już nie było problemu z nagraniem,  co nie że fajny wynalazek :).

 Kasety występowały w dwóch rodzajach jedne były żelazne, a drugie chromowe.   Żeby można było w pełni wykorzystać potencjał tych parametrów,  trzeba było posiadać odpowiednio wyposażony magnetofon w obydwie funkcje,  Nokia na zdjęciu posiadała taką funkcję.

 

 

Artykuły powiązane

1 komentarz

  • zyg8
    zyg8 poniedziałek, 30, marzec 2015 16:18 Link do komentarza

    Kaseciaki to moja pierwsza muzyczna miłość!!! pierwszy dostałem na gwiazdkę 1975 r., nazywał się MK-125 i był koloru czerwonego. Służył jakieś 5-6 lat, nagrywało się 2-ma palcami wciskając jednocześnie start i zapis. Czego wtedy nie nagrywałem, jakieś rzewne piosenki Połomskiego, Santor, Kunickiej i artystów z zaprzyjaźnionych krajów ówczesnej demokracji „ludowej”.
    Następny był Grundig, czyli radiomagnetofon produkowany w zakładach im. Kasprzaka w Warszawie, Wyglądał dość nowocześnie jak na tamte czasy…Potem już były sprzęty stereo - kolejny Kasprzako-Grundig, słuchany tylko na słuchawkach z Pewexu (o kupno kolumn wówczas nie było łatwo!).
    Na początku lat 90-ch XX w. kupiłem „piękną” wieżę Samsunga (wytrzymała około 2-ch lat, w tych czasach ta marka nie była uosobieniem jakości...). Następnie były już całkiem niezłe dwukasetowe Sony oraz Pioneer, który był zresztą moim ostatnim kaseciakiem – biedak wyzionął ducha kilka lat temu...W międzyczasie miałem kilka walkmenów, po swój pierwszy pojechałem specjalnie do Berlina Zachodniego. Przez chwilę maiłem też turystycznego „jamnika”, czyli popularnego przenośnego dwukaseciaka z autorewersem, uchodzących pod koniec lat 80-ch za szczyt techniki i marzenie każdego fonoamatora.
    Przez ponad 30 lat kolekcjonowałem kasety, w chwilach szczytu miałem ich pewnie jakieś 500-600 sztuk. Za komuny nagrywałem z radia bądź u "profesjonalnych" przegrywaczy płyty winylowych i pierwszych CD...Oj książkę mógłbym napisać jak nagrywałem ulubioną muzykę z 3-ki !!!!! To było prawdziwe polowanie! Miałem tez sporo nagranych oryginalnych kaset, z różnych stron świata (od świata zachodniego przez muzykę arabsko-turecką i bałkańską), ale temat samych kaset to materiał na odrębne opracowanie…

Zaloguj się by skomentować